środa, 5 października 2016

KitKat, wafelek oblany białą czekoladą

Dziwnie wyglądał w tytule sam "KitKat biały", ale "KitKat, wafelek oblany białą czekoladą" brzmi jak "Renata, matka dwójki dzieci z Rzeszowa" xD
~ ~
Opisując białego WW przemknęło mi przez myśl porównanie go do białego Kit Kata, który w sumie ciekawił mnie dotąd w umiarkowanym stopniu, głównie z uwagi na wrodzoną niechęć do wersji mlecznej. (Tak, nie wiem dokładnie czemu, ale bardzo nie lubiłam tego batona) A że postanowiłam dzisiaj sprawdzić ostatnią znaną mi Biedronkę w poszukiwaniu Snickersa i fistaszkowej Magnetic, a ze sklepu przykro wyjść z niczym, wyszłam z Kit Katem. I myk, poleciał na cukrowe doładowanie po basenie x 2. (Basen płatny i bezpłatny, w towarzystwie deszczowych chmur).


Baton pachnie delikatnie, ale jak się mocno w-wąchać, czuć tłustą śmietankę i maślany akcent. Wbrew temu co pamiętałam z czerwonego klasyka, warstwa czekolady jest naprawdę gruba, jest jej o wiele więcej niż wafelka i w sumie mnie to ucieszyło, bo byłam bardzo spragniona masywnej słodyczy.


Biała powłoczka podejrzanie łatwo odchodziła od wafelka. Dość krucha, nieczekoladowo krucha. Pierwszym wrażeniem było "słodka w trzy bardzo słodka", ale przyrównując ją do WW.. Myślę, że tak samo albo trochę mniej. Jeśli zaś chodzi o smak białoczekoladowy to było bardzo dobrze, ździebka mniej intensywnie niż u Wedla, ale za to bez przesłodzono-plastikowego posmaku. Śmietankowa, słodka, budyniowa. Ale żeby bez narzekania się nie obyło, jest w niej coś proszkowo-mącznego co nie pozwala jej aksamitnie się rozpuszczać, pod tym względem jest mało "czekoladowa"


Środek Kit Kata był równie wątły w rzeczywistości co na zdjęciu. Wafelki nie były zbyt świeże, w odbiorze raczej trocinowe. Krem/proszkowa masa między nimi wydawała się muśnięta nutellowym orzechem. Tak, to był smak "ORZECHOWY". Nie mówię że zły, ale nie dla mnie i chyba wolałabym zwyczajny, nawet nijak mleczny krem.


Batonik w podsumowaniu wypadł bardzo przyjemnie, jest dość podobny do WW, tyle że mniej słodki, nie zawiera plastików, za to konsystencja czekolady i struktura wafelka są gorsze. W sumie wychodzi na zero, oba wafelki polecam i możliwe że do któregoś wrócę.
Ocena: 7/10
Cena: 1,89zł

Co za post, o jakiej szszalonej godzinie. Mówcie mi Pani $pontanicznośćć 8)

14 komentarzy:

  1. Haha, ten wstęp <3 W sumie opisy w składach zawsze mnie rozwalają, szczególnie gdy są tłumaczone z innego języka XD

    A KitKat to przepyszny klasyk! Ten mimo nadmiernej słodyczy też jest pyszny :) Mnie to się marzy teraz ten o smaku Cookie Dough :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wafel mieć nadzienie 40% xD
      Cookie Dough?... ;w; Omg <3

      Usuń
  2. Bardzo mi smakowała ta wersja jeśli dobrze pamiętam i nawet mam w domu, ostatnio kupiłam razem z wersją peanut butter. Narobiłaś mi ochoty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją wolę niż PB :> Jedz na zdrowie :D

      Usuń
  3. Zosiu i ja wchodząc do sklepu nie lubię wyjść bez niczego :) . Ja nie lubię tych batoników jedyny wyjątek to ten z masłem orzechowym:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi zaskakująco posmakowała bardziej niż PB :D

      Usuń
  4. Już dawno nie jadłyśmy tego batona ale biały za słodki, jedynie na wersję PB mogłybyśmy się jeszcze raz skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja dawno, dawno temu lubiłam Kit Katy... ale to dawno i nieprawda, hihi. :> Ten nie kusi zdecydowanie! W sumie, obecnie żaden mnie nie kusi. Nawet z masłem orzechowym jakiś ponad rok temu już wydawał mi się paskudny (a gdy tylko się pojawił, kochałam go... eh, życie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tu Ci powiem że wg. mnie ten jest o wiele lepszy niż PB, bo ja też go jakiś rok temu jadłam ze smakiem, a gdy w te wakacje spróbowałam znowu, to nawet go chyba nie dojadłam xd Czekolada przecukrzona, zaś nadzienie zupełnie nie tak orzechowe jak pamiętałam. Rozumiem, że nie kusi, ale może poprawiłby Twoją opinię o KitKatach :D

      Usuń
  6. Jeść jadłam, smakować smakował, ale wrócić do niego jakoś nie mam ochoty. Dobry i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie bywają produkty "dobre i tyle" do których nie chce się wracać i takie, które pomimo bycia przeciętnymi kupi się nie raz. Ja tak mam z czekoladą Crusti Choc z Lidla, wiem że też ją recenzowałaś, ale czy pamiętasz? :D

      Usuń
  7. aaaa mam dla Ciebie snikersa! wysle wysle sialala:D

    OdpowiedzUsuń