Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesco Finest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesco Finest. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2016

Tesco Finest, czekolada mleczna 40% do rozpuszczania

Takie oto cudeńko(?) wypaczone na "półce" z promocjami w Tesco*. Data do września, solidne, ładne opakowanie, cena 2,49zł - no jak tu nie brać? Skład nie ujawnia hmm, wyjątkowości czekolady, nie wiem czemu została ona określona jako 'do rozpuszczania'. Czy obrazą będzie, jeśli zjem ją na sucho? Haha nie wiem, może, ale jako że grono moich odbiorców nie jest duże to i nikt mnie nie sprawdzi :>**
*Co jak co, ale Alma przecenia produkty z klasą, mają one osobną półeczkę i ceny na plakietkach, tymczasem T. lubi rzucać jedzenie w uszkodzonych pojemnikach/blisko terminu w koszyki obklejone taśmą. Dislike
**Już w trakcie działania i degustacji postanowiłam sprawdzić obie opcje, czego efekty także zobaczycie. (dosłownie)


Opakowanie opiewa wspaniałość tabliczki i użytego do niego kakao, tak że nie miałam wyjścia jak mu uwierzyć i z radością zabrać się za jedzenie. Widok, jaki ukazał się moim oczom po wyjęciu tabliczki trochę... Troszeczkę... Popsuł to wrażenie.


Nie no, bez ceregieli, to najobrzydliwej wyglądająca tabliczka jaką w życiu widziałam. Przemknęło mi przez myśl czy w ogóle powinnam jej próbować, ale w końcu pierwszy spróbował brat i gdy jemu nic się nie stało (chociaż cholera wie czy nie za krótko czekałam) ja także postanowiłam się przemóc. Porównałam ze sobą zarówno część nietkniętą czasem/temperaturą jak i tą wyglądającą na oblężoną przez glisty.
Różnicę czuć już w zapachu, bowiem 'biała' część pachnie orzechowym batonem, zaś brązowej bliżej do kremu truflowego. Degustację zaczęłam od tej drugiej i od razu w oczy eee kubki smakowe rzucił mi się dziwny posmak, jakby kwaśnego mleka w proszku. Sama czekolada rozwarstwia się wyjątkowo tanio i równie tanio smakuje. "To jeden z bardziej ordynarnych wyrobów czekoladowych" - z taką myślą sięgnęłam po kostkę okrytą nalotem. Była ona słodsza i jeszcze bardziej sztuczna od poprzedniczki. What the what the? Ta czekolada naprawdę kosztuje w oryginale ponad 6zł?


Będąc tak dobitą 'zimną' wersją tej czekolady, postanowiłam podgrzać dwie kostki (brązową i białą) w mikrofali. Według opakowania nalot na tabliczce jest naturalny (yhym) i to nic złego, bo po rozpuszczenia znika (yhym). Z tym drugim właściwie się zgodzę, ale żeby nie stanowiło to wady produktu... Na pierwszym zdjęciu macie kostkę nie dotkniętą czasem/upałem; Czy to przypadek że zachowała się w kuchence kompletnie inaczej? (Były podgrzewane na jednym talerzu po przeciwnych stronach)


Kostka płynna po podgrzaniu smakuje równie dziwnie, ale tym razem, przez ciepło i konsystencję, przypomina mi trochę polewę z wafelka Lusette zamoczonego w herbacie. Dziwny efekt, ale oczywiście na plus.
Z kostki białej powstało coś o konsystencji chrupkiego węgla i powiem wam, że przez to smakuje to całkiem nieźle. Chwilami - a może było to rozpaczliwe złudzenie - przypominało mi brownie.


Nie wiem co myśleć po tym całym procesie degustacyjnym, natomiast wiem na pewno że: 1) ta czekolada jest niezjadliwa na zimno, 2) efekt chrupkiego spalonego brownie to chyba jednak nie to, czego oczekuje się od czekolady do rozpuszczenia np. na polewę... Chociaż ja zjem ją właśnie w takiej formie.
Ocena: 2/10 (na zimno); 6/10 (na ciepło po przypieczeniu)
Cena: 2,49zł (promo)

czwartek, 28 stycznia 2016

Tesco Finest, Swiss Milk Chocolate with Caramel - szwajcarska mleczna z karmelem

Czas przerwać passę pozytywnych recenzji i dla odmiany się na czymś wyżyć. Nie dość, że nie mogłam skleić tej recenzji do kupy, to jeszcze zgubiłam wszystkie zdjęcia, przez co będzie goło i brzydko. Jestem maksymalnie wkurzona z tych dwóch powodów a szkoda, bo humor dzięki dzisiejszej PIĘKNEJ! pogodzie miałam wspaniały. Choć powodów do uśmiechu w recenzji nie znajdziecie, to może przynajmniej ustrzeżecie się przed kupnem niefortunnego produktu ;)


Moje rzeczywiste opakowanie miało, z tego co pamiętam, trochę inny wzór. Było jakby pomarańczowe w prążki? Szukałam go w Google grafice, ale znalazłam jedynie to. Na tym etapie bardzo mi się podobało, elegancki, matowy (nie śliski jak np. Lindt) kartonik, otwierał się trochę jak koperta. Pamiętam, że miał w środku jakiś uroczy napis, no ale niestety dowodu zdjęciowego nie dam.

(Moja tabliczka miała analogiczny wzór, tylko była o wiele, wiele jaśniejsza. Źródło: http://chocchick.blogspot.com/2014/01/tesco-finest-peruvian.html)

Zapach jaki otulał czekoladę był słodziutki jak najsłodsze kocię.

W chwili, gdy zaczęłam ją memłać językiem, a ta z prędkością światła zaczęła się rozpuszczać, w głowie pojawiło się skojarzenie z czekoladową żelką-cukierkiem, gdyż tak mniej więcej się zachowywała i taki aromat od niej bił.
Jeśli chodzi o zawartość kakao, to mam wrażenie, że jest mniejsza niż w czekoladkach adwentowych, za to ma gliniasto-mleczny posmak; tak, dokładnie, posmak gliny z mlekiem. Od pierwszej chwili jest ultra-słodko, odrobinę w 'sposób karmelowy', a po części zwyczajnie cukrowo.

Wewnątrz tabliczki jest zatopione od groma grudek karmelu, naprawdę, chrupią pod zębami dosłownie co chwilę. Są tak słodkie, że w pewnym momencie wydały mi się wręcz słone (sic!) i mam wrażenie, że wraz z ich przegryzieniem uwalniała się pewna dziwna tłustość.

Po trzech kostkach zaczęłam czuć w ustach nieprzyjemny, plastikowy posmak.

Miałam bitwę myśli, czy ta czekolada zasładza bardziej niż Milka Oreo czy jednak nie daje jej rady. Teraz, pisząc zakończenie, uważam, że jest o wiele słodsza i bogu dzięki, że nie jest grubsza bo naprawdę byłoby słabo. Przewagę nad fioletową krową ma tylko taką (co akurat w moim przypadku jest dość znaczące), że nie czuć w niej żadnych obrzydliwych tłuszczy. Za to pod względem kakaowości zostaje za nią w tyle, z czekoladami Ritter Sporta nawet nie ma się co równać (!).
Ktoś chyba powinien napisać do właścicieli Tesco i uświadomić ich, że praca nie kończy się na ładnym opakowaniu i och ach nazwie.
Ocena: 4.5/10
Cena: prezent