niedziela, 1 listopada 2015

Ritter Sport, Mini Bunter Mix: Knusperkeks, Joghurt, Edel-vollmilch

Miałam nie robić tu żadnego wstępu, ale że mój blog to miejsce, w którym mogę się wam wygadać, to takowy się pojawi. Zastanawiałam się nad tym, ile razy w życiu znalazłam się już w sytuacji, kiedy na początku wszystko wydaje mi się takie piękne i jestem pełna optymizmu, a z czasem,  gdy faza 'podniecenia' mija, rzeczy zdają się po kolei sypać, tak jedna po drugiej. Liceum, nowa szkoła - spoko, świetny dojazd, świetne miejsce, spoko ludzie. Taaak, ale mija miesiąc, potem drugi, a ja zadaję sobie pytanie: co ja tutaj robię z tymi idiotami? Klasa o profilu ścisłym? Dobre żarty, połowa ludzi zdaje się nie ogarniać podstaw matematyki. Mentalność typu: "żeby się tylko nie narobić", a co najgorsze, ulegają temu też nauczyciele. I mam wrażenie, że cofam się w rozwoju, w miejscu, w którym miałam harować jak wół.
Co robić? Zmieniać szkołę? Jedną mam upatrzoną, ale jest daleko i czy będą chcieli mnie przyjąć.. Zostać i czekać na postęp? A co jak zmarnuję trzy lata? I skąd wziąć odpowiedź na te pytania...
~ ~ ~

Czas na kolejną fala miniaturek, tym razem spod skrzydeł Ritter Sport'a. Jest to, jeśli dobrze się orientuję, wersja klasyczna/basic/do bólu normalna.. Ale to nie znaczy, że niesmaczna, nie? W sklepach widywałam je po 14-15zł za paczuszkę, ale od czego są ukochane bazarki? Tym razem w sklepie z warzywami, owocami i ogólnie żywieniowym mydłem i powidłem dorwałam owe 7 smaków za jedynie 8,50zł. (gadam jak prawdziwy sprzedawca). Niektóre z nich już znam, a niektóre są dla mnie nowe; Który okaże się najlepszy? Let the battle begin!



Czekolada i herbatnik (Knusperkeks) - połączenie, wydawałoby się, banalne, bo to jak herbatnik w czekoladzie, tylko w zmienionych proporcjach. (no co za odkrycie) 
Mimo to bardzo chciałam tego wariantu spróbować. Jak wyszło?


Czekoladka pachnie cudnie; słodko, kakaowo-herbatnikowo.. Czyli w sumie tak, jak powinna :P
W przekroju, pod czekoladową pokrywą widać herbatnik:jest blady w środku, a rumiany po bokach.


Najpierw czekolada: mocno słodka, mocno kakaowa. Rozpuszcza się gładko i zalepia usta. Zdecydowanie wolę ją od Milki, ale zarzucić im mogę to samo: nadmierną słodycz. Myślę, że gdybym miała stu gramową tabliczkę, to nie dałabym rady zjeść jej na raz, ani nawet na dwa.
Położony między herbatnikiem a czekoladą krem (o którego istnieniu wcześniej nie wiedziałam) nie miał zbyt wyraźnego smaku. Od czekolady różnił się tym, że był bardziej proszkowy, tłustszy i mocno nijaki. Dobrze, że było go dość mało.
Herbatnik jest chrupiący, taki dobrze wypieczony i o mamo, słony. Jednak co dziwne, o ile połączenie smaku słonego ze słodkim nie jest mi obce, a raczej znane i lubiane, to tutaj wolałam oddzielać od siebie oba elementy. I choć same w sobie mi smakowały, jako całość nie były powalające (zwykle jest na odwrót, nie?). Raczej nie kupię 100g, ale ogólnie polecam.
Ocena: 7,5/10
Cena: 8,50zł za 9 sztuk


Po Knusperkeks sięgnęłam po RS Joghurt, który ucieszył mnie głównie dlatego, że mam w planach kupno Milki Crispy Joghurt, jednak tamta jest 300-gramową tabliczką, a Bunter Mix oferuje mi dwie po 16,7g.


Przez odurzającą, czekoladową woń przebija się kwaskowaty zapach jogurtu.


Łamię, a właściwie gnę/przerywam tafelkę na pół i moim oczom ukazuje się kuszące, Bielsze Od Bieli nadzienie. (serio, nie wiem czemu na zdjęciu jest takie żółte.)


Czekolada jest jakby bardziej zwarta niż w wariancie Knusperkeks i jeszcze bardziej kakaowa. Słodka chyba tak samo, choć tym razem ta słodycz bardziej kontrastuje z nadzieniem.
Jest ono zbite i tłuste. Kwaśnawo-słodkie. Sądziłam, że kwasek typowy dla jogurtów będzie tu mocniej wyczuwalny, czego na początku się obawiałam, a potem trochę mi tego brakowało. Chociaż nie wiem, może tak było lepiej? Bezpieczniej - na pewno.
Ten wariant był taki meh. Z jednej strony cieszę się, że moje kubki smakowe nie zostały zmasakrowane cytrynowym kwaskiem, z drugiej byłam pewna że nadzienie będzie wyrazistsze. A tak to było dobrze, ale nie do powtórki.
Ocena: 7/10


Na koniec mleczna klasyka, Edel-vollmilch, czyli trochę bez sensu kolejność, ale w końcu kto mi zabroni (muehehe)



Tabliczka przełamała się z miłym pyknięciem. Przekrój był gładki i piękny i oczywiście nie dawał się sfotografować. Szkoda, że zapachu tym bardziej nie mogłam na zdjęcie załapać, bo gwarantuję, że od razu pobudził by wasze ślinianki. Czysta, niczym niezakłócona czekolada. O rany, wieki takiej nie jadłam!


Rozpuszczając się na języku, czekolada odkrywa przed nami kolejne smaki: kakao, mleczność.. śmietankowość jak w czekoladzie Bellarom'u! Słodycz: silna, choć nie aż tak jak w wariancie z herbatnikiem. Czyli bardzo dobrze, bo inaczej szybko poczułabym przesyt. Jedna kostka z czterech wystarczyła, żeby zalepić mi buzię słodką, kakaową ciapą. Byłam po prostu wniebowzięta - znaczy na tyle, na ile mogłam być przy takiej "gołej" tabliczce. Jasne, że na dłuższą metę brakowałoby mi jakiegoś chrupaka, ale dla tej ilości nie miałam zastrzeżeń. Ten Ritter był zdecydowanie miłym powrotem do mlecznych czekolad!
Ocena: 8,5/10

Jest dobrze i nie zapowiada się, żeby było gorzej - w końcu przede mną jeszcze Nougat (mniam), wersja z orzeszkami, z płatkami.. I - o zgrozo - marcepan! Chociaż słyszałam że jest raczej mało marcepanowy, więc może nie będzie źle? Pożyjemy, zobaczymy.

14 komentarzy:

  1. Oo, jadłam je wczoraj :D A co do tej z herbatnikiem to ja spokojnie poradziłam sobie ze 100 gramówką haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo prawdopodobne że w 100 gramówkach ta czekolada jest zupełnie inna - dzisiaj jadłam 65g mleczną Whole Nuts i byłam taaak zszokowana smakiem!

      Usuń
  2. Co do wstępu, rób swoje. Ja zawsze należałam do osób, które lubiły się na lekcji zgłaszać, czytać zadania (na j. polskim), dyskutować. Na studiach to samo. A to, że ktoś się czasem zaśmieje albo uzna mnie za kujona - i co? ;) Jego strata, że siedzi miliony godzin na zajęciach, z których nic nie wyniesie, podczas gdy mój umysł będzie otwarty. Nie ma co równać do dołu.

    Pamiętam moje pierwsze większe podejście do Ritterów, też miniaturowych. Tak się napaliłam, bo wszyscy mówili, że to pyszne czekolady, a spadłam dziesięć pięter w dół, bo był ohydne. Jako drugie spróbowałam dziś prezentowane (i więcej), też z miksu. Już było lepiej. Dziś jestem zakochana/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Ritter zaskakuje, sama czuję że będę fanką tej czekolady :)

      Usuń
  3. Może czas zmienić szkołę? Albo poczekać jeszcze do połowy roku i wtedy zdecyduj :)

    Z tych tutaj myśle że najbardziej posmakuje mi albo ta z herbatnikiem albo mleczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najchętniej bym poczekała, ale kurde, czy nie stracę tego czasu? Tyle pytań :P

      Obie dobre, chociaż bardziej liczyłam na tą z herbatnikiem, a tu proszę.. Ocena mówi sama za siebie ;)

      Usuń
  4. Marcepan jest boooski <3
    A jeśli mogę wiedzieć, na jakim profilu jesteś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kłóciłabym się.. ;D
      Jestem na mat-chemie

      Usuń
    2. Wow, ciężki kierunek! :O

      Usuń
  5. Może teraz troszkę panikujesz ale później wszystko się dobrze ułoży i będziesz zadowolona, że nie działałaś pod wpływem chwili :)
    Miałyśmy niedawno ten podstawowy mix i najbardziej smakował nam nugat i marcepan a jogurtowa była od razu za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to u mnie kolejność będzie trochę inna.. Ale o tym za parę dni :D

      Usuń
  6. Mleczna i jogurtowa pyszna mniam mniam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że mleczna to mistrzostwo :>

      Usuń
  7. Rób co Ci serce dyktuje, ale ja osobiście byłabym zachwycona takim obrotem spraw :D Od razu udawałabym najmądrzejszą buahahaha... Ale mną się lepiej nie sugeruj :D

    Co do ritterek kupiłam je w Aldi, i przetestowałam wszystkie, mam zdjęcia, ale nie chce mi się wcale robić notki xDD Dobrze, że są tak dobrzy ludzie jak ty :D

    OdpowiedzUsuń